niedziela, 6 stycznia 2019

Józef Brandt - stepowy poeta

Podczas ostatniej wizyty w Polsce zrobiłam sobie krótką przerwę od świątecznych przygotowań i udałam się do muzeum - oczywisty wybór w moim przypadku, nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła chwili na sztukę. Jako że święta spędziłam w Poznaniu wybór padł na Muzeum Narodowe przy Placu Wolności. W planach miałam zwiedzanie ekspozycji stałej muzeum, ponieważ moja ostatnia wizyta w tym miejscu odbyła się jakieś pięć lat temu, chciałam sobie przypomnieć co skrywają jego zbiory. Ku mojemu zaskoczeniu w muzeum odbywała się wystawa czasowa "Józef Brandt 1841-1915" czyli jeszcze więcej sztuki i dłuższa wizyta. W tym wpisie przybliżę trochę postać Józefa Brandta, skupię się także na samej wystawie, która pozytywnie mnie zaskoczyła. 

Pojmanie na arkan, 1881 r.

Józef Brandt był najwybitniejszym malarzem batalistą XIX wieku, jego talent stał się inspiracją  dla wielu artystów, wśród naśladowców jego twórczości znalazł się malarz Władysław Szerner ("Przednia Straż"). Z kolei tak zachwycał się talentem Brandta, Henryk Sienkiewicz: "nie ma sobie równego w odtwarzaniu stepów, koni, zdziczałych dusz stepowych i krwawych scen, które się rozgrywały dawniej na onych wiecznych pobojowiskach (...) Brandt jest po prostu poetą stepowym". Nie bez przyczyny pisarz odniósł się do prac artysty, prawdopodobnie obraz "Pojmanie na arkan"(pierwotnie zatytułowany "Walka lisowczyka z Tatarem") było główną inspiracją dla Sienkiewicza do rozpoczęcia prac nad Trylogią. Poruszony tym pełnym akcji dziełem, Sienkiewicz naszkicował pierwszą scenę "Ogniem i mieczem" schwytania Bohdana Chmielnickiego. 

Urodzony w 1841 r. w Szczebrzeszynie Brandt miał zostać inżynierem, jednak za namową Józefa  Kossaka, którego poznał w Paryżu rozpoczął karierę artystyczną. Od najmłodszych lat pasjonował się historią XVII wiecznej Polski, zaś w 1860 r. tuż przed podjęciem studiów w Monachium odbył podróż na Ukrainę oraz Podole, a także w rejony zaporoskich Dzikich Pól. Zauroczenie stepowymi krajobrazami ukształtowało jego artystyczną wizję zaś historia oraz batalistyka zdominowały jego wyobraźnię. Malując obraz "Chodkiewicz pod Chocimiem" w 1867 r. tak pisał do rodziny: "(...) tak mnie ta kompozycja opanowała, że nic mnie nie zajmuje, idąc na ulicy nic nie widzę, tylko rycerzy, konie, huk i krzyk". Studia w Monachium młody artysta podjął w 1862 r. kształcąc się pod okiem  Alexandra Strähubera oraz Karla Pilotyego. Jego talent rozwinął się w atelier wybitnego niemieckiego batalisty Franza Adama, u którego pracował także Juliusz Kossak. Jedno z dzieł Brandta "Powrót spod Wiednia - Tabor" zakupiono do zbiorów cesarza Austrii Franciszka Józefa. Dość szybko jego prace trafiły na monachijskie salony, szybko odniósł też pierwsze sukcesy - "Pochód lisowczyków" przyjęto pozytywnie w Krakowie oraz Berlinie. Dzieła artysty zyskały dużą popularność wśród krytyki, cieszyły się również uznaniem kolekcjonerów dlatego Brandt postanowił osiąść w Monachium na stałe.

Chodkiewicz pod Chocimiem, 1867 r.

 Pochód Lisowczyków, 1865 r.

 W stepie, 1870 r.

 Potyczka ze Szwedami, 1878 r.

Bitwa pod Wiedniem, 1873 r.

W 1870 r. malarz założył pracownię w stolicy Bawarii, wspierał młodych polskich adeptów sztuki przybywających do Monachium, zaś od połowy lat 70. atelier artysty było nieformalną szkołą malarstwa. Pozycja jaką Brandt zyskał w artystycznym środowisku sprawiła, że stał się on nieformalnym przywódcą tzw. szkoły monachijskiej, którą w różnych okresach tworzyli m.in.: Olga Boznańska, Juliusz Kossak, Wojciech Kossak, Stanisław Witkiewicz, Leon Wyczółkowski czy Jan Matejko. Lata 70. oraz 80. to czas w karierze Brandta, gdy powstały największe dzieła. Artysta znalazł się u szczytu sławy zaś liczne odznaczenia, które otrzymywał w tamtym okresie włączyły go do elity towarzyskiej Monachium. Mimo uznania w środowisku nigdy nie zapomniał swojego pochodzenia, narodową przynależność podkreślał w swoich pracach, podpisując je "Józef Brandt z Warszawy", każdego lata podróżował też do Orańska obok Radomia, gdzie znajdował się majątek jego żony. Wielokrotnie odwiedzał Ukrainę przywożąc stamtąd szkice oraz zabytkowe przedmioty, zgromadzone materiały stały się częścią kolekcji artysty, która pomagała mu w odtwarzaniu przeszłości. W prywatnej kolekcji Brandta znalazły się takie eksponaty jak dawna broń, stroje oraz historyczne rekwizyty. Po śmierci artysty wszystko to zostało przekazane narodowi polskiemu.

 Potyczka Kozaków z Tatarami, 1880 r.

 Wyjazd Marysieńki z Wilanowa, 1885 r.

 Targ na sokoły, 1888-1889 (mój faworyt piękne zwierzęta i ładny dywan)

Wesele kozackie, 1893 r.

 Wyjazd z Wilanowa Jana III Sobieskiego z Marysieńką, 1887 r.

Strzelanie z łuku, 1885 r.

Fragment obrazu Matka Boska Poczajowska, 1890 r.

Przez całą swoją karierę Brandt cieszył się dużą popularnością w Polsce i za granicą. Z niezwykłą dynamiką i rozmachem uchwycił batalistyczną przeszłość Polski, bogactwo sarmackiego życia, piękno stepów, oraz awanturniczość Kozaków, Tatarów i lisowczyków. Jednocześnie obok malarstwa ściśle historycznego i symbolicznego tworzył malarstwo rodzajowe czy tematykę myśliwską. Epickość i rozmach, a także bogactwo i kompozycja dzieł, do tego szczegółowe odtworzenie kostiumów, broni i akcesoriów wojennych sprawiają, ze dzieła Brandta są tak realne i przejmujące. Mimo podobieństwa do malarstwa swych mistrzów, Józef Brandt bardzo szybko wypracował własny, niezależny styl zauważalny w pierwszej pracy "Pochód lisowczyków" z 1863 r. Brawurowo ilustrował bitewny zgiełk i chaos, jednocześnie potrafił prezentować spokój i wyciszenie czego przykładem jest największe jego dzieło "Czarniecki pod Koldyngą". Co szczególnie porusza mnie w obrazach Brandta to piękna kolorystyka i kompozycja obrazów. Każdy obraz jest wyjątkowy pod tymi względami, zaprezentowane w wystawie dzieła choć prezentują powtarzającą się tematykę, to dzięki odważnej perspektywie ani trochę nie nużą, są jak filmowe kadry - dynamiczne, realne, szczegółowo przemyślane z bogatą historią w tle i epicką akcją. Innym bardzo ważnym elementem malarstwa Brandta są zwierzęta - psy, konie, sokoły ich piękno i precyzyjne zilustrowanie w ruchu wzbudziło we mnie ogromny zachwyt i podziw. Jednak już po 1900 r. artysta popadł w rutynę, zaś masowe odtwarzanie wcześniejszych kompozycji doprowadziło do zastąpienia sztuki własną manierą. Jego dzieła prezentowano w Paryżu, Berlinie i Pradze, mieściły się także w zbiorach muzealnych w Monachium, Wiedniu, we Lwowie i w Nowym Jorku, aktualnie znaleźć je można w większości Muzeów Narodowych w Polsce.

Czarniecki pod Koldyngą, 1870 r.

 Wschodnia pracownia Brandta w Monachium (rekonstrukcja)

 Wystawa Fotografii

Szkice Józefa Brandta

Wystawa monograficzna zgromadziła najważniejsze obrazy artysty i jest pierwszą tak obszerną prezentacją dorobku Józefa Brandta. Obejmuje aż 300 dzieł - obrazów olejnych, rysunków i akwarel. Ekspozycja zawiera także zrekonstruowaną pracownię Brandta w Monachium, w której artysta gromadził m.in. orientalne kostiumy oraz militaria. Oprócz obrazów wystawa gromadzi kolekcję fotografii oraz rysunków. Brandt wykorzystywał fotografie w malarskiej twórczości, służyły one do przypomnienia widoków, z kolei wieloosobowe sceny rodzajowe były aranżowane przez artystę. Zdjęcia wykonywane były na zamówienie, często malarz zlecał ubranie modela w kostiumy ze swojej kolekcji. Zaprezentowane szkice i rysunki przedstawiają kolejne etapy pracy nad konkretnym dziełem. Rysunki przedstawiają ruch, anatomię zwierząt, plan i kompozycję prac, co pokazuje, że każde dzieło było szczegółowo przemyślane, nie ma tutaj przypadkowości. Praca ze szkicami dowodzi jak pracochłonny był proces twórczy już na początkowym etapie dzieła. Materiały zaprezentowane na wystawie choć są dość obszerne czynią ją kompletną, nie ma ona też przesadnie akademickiego charakteru. Ogromna ilość prezentowanych dzieł i materiałów może przytłoczyć, zobaczenie wszystkiego co oferuje wystawa zajmie sporo czasu. Obejście całości zajęło mi około dwóch godzinn, a wszystkie prace mieszczą się w aż pięciu ogromnych salach, mam jednak poczucie sytości i szczegółowego zaznajomienia się z twórczością tego wielkiego malarza, o którym wiedziałam niewiele, z uwagi na ogromny sentyment do dzieł innego malarza historycznego - Jana Matejki. Wystawę szczerze polecam gdziekolwiek będzie teraz gościć.

Autoportret Józef Brandt

Wystawa odbywa się w ramach projektu „3 × Niepodległa w Muzeum Narodowym w Warszawie” pod Patronatem Narodowym Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy w Stulecie Odzyskania Niepodległości 1918–2018. Cykl realizowany w ramach Programu Wieloletniego „Niepodległa” na lata 2017–2021.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza