niedziela, 4 listopada 2018

Świętując niedoszły spisek

Wkrótce piąty listopada i Brytyjczycy znów będą świętować rocznicę wykrycia spisku prochowego zaplanowanego przez Thomasa Percy'ego oraz Roberta Catesby w 1605 r. To nie jest dzień wolny od pracy, zwykłe święto ludowe, ale obchodzone wystrzałowo, bo wieczorem tego dnia organizowane są festyny i imprezy zakończone pokazem sztucznych ogni. Jako katoliczka mam do tej tradycji mieszane uczucia, gdyż spisek był konsekwencją prześladowania katolików przez anglikańskich reformatorów. Żeby było jasne, nie popieram terroryzmu w żadnej formie, a ten nieudany zamach był zwyczajnie próbą ataku terrorystycznego, jak byśmy to współcześnie nazwali. Biorąc pod uwagę okoliczności, nie mogę stwierdzić, że spisek był jedynie wymysłem szalonych ludzi, którzy nie przepadają za królem, niestety coś ich do tego czynu popchnęło. Prawda jest taka, że decyzje parlamentu do 1605 roku, jak także postawa króla czyli otwarta niechęć wobec katolików, wówczas nazywanych złośliwie "papistami", też były w pewnym sensie aktem terroru.

Spiskowcy - grawerunek autorstwa Crispijna van de Passe, około 1606 r.

W 1603 r. po długiej chorobie zmarła królowa Elżbieta I z dynastii Tudorów. Za jej rządów umacniano w państwie nową religię, król stał na czele kościoła, Anglia zerwała kontakty religijne i polityczne z Watykanem, a ludzie siłą byli zmuszani do przejścia na Anglikanizm. Wówczas nie było mowy o tolerancji religijnej, obywatel i mieszkaniec Wysp chcąc korzystać z pełni praw musiał wyrzec się papieża. Opornych katolików traktowano bardzo srogo, prześladowania miały miejsce przez cały czas rządów królowej Elżbiety. Po jej śmierci spora część katolików miała nadzieję, że nowy król Jakub I z dynastii Stuartów okaże się bardziej tolerancyjny, gdyż jako Szkot okazywał wsparcie szkockim katolikom, jeszcze zanim zasiadł na angielskim tronie. Szybko jednak nowy władca pokazał swoją brutalną naturę, najpierw zaostrzył politykę wobec katolików, z czasem przerodziło się to w srogie represje - zakazywano odprawiania mszy świętych pod groźbą więzienia, a nawet tortur. W tych okolicznościach szybko znalazła się grupa katolików, która już pewnie sfrustrowana tą niesprawiedliwością, chciała ostatecznie zaradzić tej sytuacji, dlatego zaplanowali spisek, dziś określany jako "spisek prochowy". Do zamachu nie doszło, ktoś się wygadał, przyłapano Guya Fawkesa pilnującego beczek z prochem, został on automatycznie aresztowany i po długich torturach zdradził wszystkich spiskowców, większość została wytropiona i stracona. No i biedni katolicy nadal byli represjonowani, nie mogli pełnić funkcji publicznych aż do XIX wieku, bo wtedy dopiero pojawiły się ruchy dążące do równouprawnienia katolików. Oczywiście użycie siły nic nie zmienia i ten zamach nie poprawiłby sytuacji, to żadna metoda i nawet gdyby do niego doszło, to prędzej czy później wyszłoby na jaw kto za tym działaniem stał i podejrzewam, że nie poprawiłoby to życia katolików, efekt końcowy byłby zapewne identyczny - dalsza nienawiść. Tak brutalna forma nie jest sposobem na zmianę sytuacji na lepsze, zaś spiskowcy byli zaślepieni chęcią zemsty, być może naiwnie sądzili, że to zmieni los katolików, negocjacje z parlamentem nic nie dawały, a represje trwały, byli bezradni i szybko stali się sfrustrowani, a jako radykalni ideowcy nie myśleli o konsekwencjach woleli szybko działać. Ich czyn doprowadził do jeszcze większej nienawiści wobec katolików, co trwało ponad dwa wieki i właściwie do dziś Brytyjczycy okazują niechęć katolikom. Współczesna Wielka Brytania szczyci się otwartością, tolerancją religijną i etniczną, ludzie podkreślają jakie to swobody w ich kraju są możliwe, jednak coraz częściej odnoszę wrażenie, iż stało się to skrajne, wręcz sztuczne, bo związane jest z panującą poprawnością polityczną, mimo to ta propaganda niechęci wobec katolików, która była obecna w polityce i kulturze przez tak długi czas pozostawiła duży ślad w narodzie i jest to zauważalne do dziś. Jest jakieś społeczne przyzwolenie na krytykę katolików, oczywiście czasy są inne i kościoły katolickie funkcjonują normalnie, ale jednak ze wszystkich wyznań panujących na wyspach otwarcie można wyrażać niechęć do katolicyzmu. Sama kilka razy spotkałam się z brytyjską złośliwością z racji mojego wyznania. 

Guy Fawkes stał się symbolem antysystemowców dzięki kulturze popularnej.

Przez długi czas Guy Fawkes był przedstawiany jako okrutna postać, okrutny katolik chcący zniszczyć fundamenty władzy, była to swego rodzaju wielka propaganda antykatolicka, co ciekawe historia jak i pop kultura odmieniły te skojarzenia drastycznie. Guy Fawkes był jednym z trzynastu spiskowców, ale to on jest najbardziej kojarzony z tym wydarzeniem. Po schwytaniu został poddany torturom, nie zdradził od razu reszty uczestników spisku, ponoć nawet król był pod wrażeniem jego siły charakteru. Fawkes został powieszony, a następnie poćwiartowany jego szczątki wędrowały po całym królestwie ku przestrodze, aby poddani na własne oczy przekonali się co grozi tym, którzy chcą podnosić rękę na władzę. Całe wydarzenie na trwałe weszło do ludowej tradycji Anglii, powstał wierszyk przypominający wydarzenia z 5 listopada, od pierwszej rocznicy spisku panuje też tradycja rozpalania ognisk jak także palenie kukły Guya (przez długie lata palono kukłę papieża). Od połowy XIX wieku, Fawkes przedstawiany jest w cieplejszym świetle, co niektórzy humorystycznie uznają, że to jedyny człowiek który wszedł do Parlamentu w uczciwych zamiarach. Dużą rolę w podejściu do osoby Guya Fawkesa odegrał komiks pod tytułem "V jak Vendetta", w którym to główny bohater utożsamia się z nim, nosi maskę przypominającą spiskowca, jest ideowcem, nienawidzi władzy i również chce wysadzić w powietrze Parlament. Po komiksie, a później i filmie, który powstał w 2006 roku Fawkes stał się symbolem antysystemowców i anarchistów, jego wizerunek został wykorzystany przez aktywistów z ruchu Anonymous, którzy noszą maski podobne jak komiksowy 'V'. Oczywiście powstało też wiele produkcji telewizyjnych dla BBC o wydarzeniach z nocy 5 listopada, najnowsza to ta z 2017 r., w której występują m.in. Kit Harrington i Mark Gatiss, jednak to komiks najbardziej przyczynił się do odbudowania tej postaci.

Pamięć o spisku nie umarła wraz z jej uczestnikami. Tradycja obchodzenia 'Dnia Guya Fawkesa' w Anglii miała być przestrogą, ale przede wszystkim świętowaniem zwycięstwa władzy nad bezprawiem, w dzisiejszych czasach zgoła inne wartości przywodzą na myśl w odniesieniu do całego spisku jak i postaci Fawkesa, tylko nie wiem czy takie odwrócenie pojmowania tego wydarzenia spodobałoby się XVII wiecznym Anglikom.


Remember, remember the fifth of November
The Gunpowder Treason and Plot
I know of no reason,
Why Gunpowder Treason
Should ever be forgot....
Guy Fawkes, Guy Fawkes,
'Twas his intent.
To blow up the King and the Parliament.
Three score barrels of powder below.
Poor old England to overthrow."

Dajcie znać co myślicie o tej tradycji, jak także o okolicznościach jej powstania. Piszcie w komentarzach, gdzie po raz pierwszy spotkaliście się z postacią Guya Fawkesa. Jestem bardzo ciekawa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza