wtorek, 11 września 2018

Dzieła utracone


2 września 2018 roku świat nauki i kultury stracił zbiory Muzeum Narodowego w Rio de Janeiro. Museu Nacional było jednym z najbardziej znanych muzeów w Ameryce Łacińskiej. Szczyciło się kolekcją 20 milionów eksponatów. Niestety aż 90% z nich spłonęło w pożarze, który wybuchł wieczorem 2 września. Najcenniejszym zabytkiem, które rozsławiło Muzeum była "Luzia Woman", jest to szkielet 30 letniej kobiety żyjącej w górnym paleolicie, która zginęła 11 tysięcy lat temu. Straty archeologiczne są ogromne, jednakże trzeba pamiętać, że Brazylijczycy stracili coś cenniejszego - ważny element kultury i tożsamości narodowej. Media Brazylijskie nie bez powodu nadają symboliczny wymiar tej tragedii, porównując ją do pożaru Biblioteki Aleksandryjskiej w 48 r.p.n.e. 

Brazylijskie Muzeum Narodowe dołączy do wielu innych obiektów, eksponatów i dzieł sztuki, które traciliśmy na przestrzeni wieków. Właśnie dlatego zastanawiałam się, których dzieł najbardziej mi brakuje - wybrałam osiem, takich które przepadły bezpowrotnie. Kierowałam się okolicznościami ich zaginięcia jak i samym dziełem, które zwyczajnie bardzo mi się podoba, ale nie będzie już okazji aby go zobaczyć na wystawie. Lista zaginionych czy zniszczonych obrazów jest niestety znacznie, znacznie dłuższa. 



PORTRET Dr. GACHETA, Vincent van Gogh
AU MOULIN de la GALETTE, Augustine Renoir





W 1990 r. na nowojorskiej aukcji zostały wylicytowane dwa wielkie dzieła z okresu Impresjonizmu. Obraz Renoir sprzedano dokładnie za 78 mln 100 tys. dolarów zaś van Gogha za 82 mln 500 tys dolarów. Zwycięzcą licytytacji okazał się Japoński milioner i kolekcjoner dzieł sztuki Ryoi Saito. Od momentu zakupu oba dzieła były bezpiecznie zamknięte w sejfie. Wkrótce Saito zbankrutował. Sprzedaż obrazów z pewnością podreperowałaby budżet i pomogła w spłacie długów, jednak Saito nie brał takiej opcji pod uwagę, zagroził nawet, że prędzej je spali niż odda ponownie na aukcję. Zmarł w 1996 r. i od tamtej pory nikt nie widział obrazów.



THE TOWER OF BLUE HORSES, Franz Marc





W 1913 r. niemiecki ekspresjonista Franz Marc namalował obraz znany jako 'The Tower of Blue Horses'. Dzieło nie przypadło do gustu pewnemu aspirującemu artyście, który znany jest bardziej z tytułu największego zbrodniarza w dziejach świata, mowa o Adolfie Hitlerze. Hitler był fetyszystą "czystości" - czystość rasy, czystość literatury i naturalnie czystość sztuki. Co dyktatorowi się nie podobało, trzeba było się pozbyć i jak wiemy z historii - bardzo radykalnie (Boże chroń przed takim estetą!). Hitlerowi nie tylko nie spodobał się ten jeden obraz, ale cały nurt ekspresjonizmu, który uznał za "zbyteczny". Zarówno dzieło Marca jak i wszystkie inne obrazy ekspresjonistów uznano za degenerujące, a następnie włączono do nazistowskiej wystawy "sztuki zdegenerowanej" (sic!). Większość dzieł z tej dziwacznej "wystawy" niemieccy naziści sprzedawali zaraz po zakończeniu wojny. Niestety wiele obrazów, w tym 'The Tower of Blue Horses', przepadło bez wieści w 1945 r., tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej do Berlina. Obraz Marca po raz ostatni widziano na przedmieściach Berlina.



BURSZTYNOWA KOMNATA





Wokół zaginięcia tego zabytku narosło tak wiele legend, że można by zrobić z tego trzymający w napięciu serial historyczno-detektywistyczny. Od 1715 r. Bursztynowa Komnata zdobiła carski pałac we wsi Carskie Sioło pod Petersburgiem. Po wkroczeniu oddziałów Wehrmachtu na teren ZSRR w 1942 r., na rozkaz namiestnika Prus Wschodnich Ericha Kocha, dzieło przeniesiono do Kaliningradu. Wiadomo, że komnata znajdowała się tam do 1944 r. W tym też roku Kaliningrad został zniszczony przez wojska Alianckie w wyniku nalotów dywanowych. Czy komnata została wówczas zniszczona? Prawdopodobnie  nie, tak przynajmniej twierdzą poszukiwacze Komnaty, gdyż bursztyn jest topliwy tak więc jego pozostałości byłyby widoczne, tymczasem żadnych śladów bursztynu nie znaleziono w Królewcu. Istnieje wersja według której, skarb próbowano wywieźć z Prus Wschodnich drogą morską na statku Wilhelm Gustloff, który jednak zatopili Sowieci. Jeśli komnata rzeczywiście była na pokładzie spoczywa gdzieś na dnie Bałtyku. Aktualna jest też wersja z tzw. złotym pociągiem skrywającym komnatę oraz inna według której Komnatę ukryto głęboko w podziemiach zamku w Książu. Póki co, musi nam wystarczyć kopia ukończona w 2003 r., która tak jak jej pierwowzór mieści się w Carskim Siole. Jej rekonstrukcja zajęła prawie 25 lat zaś oryginalną Komnatę, Gdańscy mistrzowie tworzyli przez ... 14 lat.



PORTRET MŁODZIEŃCA, Raphael Santi




Nad stratą tego dzieła ubolewam najbardziej. 'Młodzieniec' Raphaela pięknie zdobił Muzeum Czartoryskich w Krakowie aż do 1939 r., wówczas obraz został skonfiskowany przez Gestapo i przeniesiony do Berlina. Następnie wpadł w łapy Hansa Franka i aż do końca wojny mieścił się na Wawelu. Obraz zniknął w 1945 r. - tak po prostu "wyparował" i nic nie wiadomo o jego losie. Istniała teoria, że spłonął oraz inna, że sam Frank go zniszczył. Pojawiały się też wiadomości o tym, że został wywieziony i znajduje się w prywatnej kolekcji za granicą. Póki co żadna wersja nie jest oficjalną.



Pablo Picasso, LE PIGEON AUX PETIT POIS oraz GŁOWA ARLEKINA




Oba obrazy zostały skradzione z muzeów - 'Le Pigeon aux petit pois' z paryskiego Muzeum d’Art Moderne de la Ville zaś 'Głowa Arlekina' z Galerii Kunsthal w Rotterdamie. W przypadku tego pierwszego, złodziej zaraz po kradzieży wyrzucił obraz do śmietnika, który na nieszczęście został opróżniony. 'Głowę Arlekina' skradziono w 2012 r., rabunku dokonało trzech Rumunów, którzy zostali schwytani w 2013 r., obrazu jednak nie odnaleziono. Matka jednego ze złodziei zeznała, że chcąc ukryć przestępstwo syna spaliła płótno.



POKŁON PASTERZY ZE ŚWIĘTYM WAWRZYŃCEM I FRANCISZKIEM, Caravaggio





Do momentu kradzieży w 1969 r. obraz Caravaggia mieścił się w oratorium San Lorenzo w Palermo. Złodziejów nie ustalono, podejrzewano jedną z mafii sycylijskich jednakże policja nigdy nie potwierdziła tych informacji. 40 lat później w 2009 r. schwytano jednego z płatnych zabójców pracującego na zlecenie Gaspare Spatuzza, podczas przesłuchania zeznał on, że przez długie miesiące obraz był przetrzymywany w stodole, gdzie zjadały go szczury. Potem jego nowi właściciele po prostu go spalili.



WIDOK AUVERS-SUR-OISE, Paul Cezane



Kilka dni po Bożym Narodzeniu 1999 roku nieznany sprawca skradł obraz Cezane z Ashmolean Museum w Oxfordzie. Obraz przepadł, nie ma żadnych informacji co do tego kto dokonał rabunku ani gdzie obraz może się znajdować. Niezły prezent świąteczny.

Który z obrazów chcielibyście zobaczyć "na własne oczy", za którym najbardziej tęsknicie? Jakie inne zaginione dzieła dodalibyście do tej listy? Piszcie w komentarzach, jestem bardzo ciekawa.



5 komentarzy:

  1. Ojejku. Tyle się dowiedziałam. Tak wiele nie wiedziałam. Dziś z pewnością przyśni mi się Bursztynowa Komnata. A jutro łapy Franka jak babcię kocham.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Ty jesteś mądra☺!Świetnie się czyta,czekam na więcej☺.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie więcej! Planuję publikować dwa razy w tygodniu.
      Pozdrawiam

      Usuń