wtorek, 22 września 2020

W sieci zła

Tak jak miłość, dobro i piękno jest inspiracją do tworzenia wspaniałych filmów tak samo zło, przemoc i nienawiść może zostać sportretowane równie... poruszająco. W każdej dziedzinie życia musi być równowaga - tam gdzie jest światło jest też ciemność, analogicznie gdzie piękno jest też i brzydota, a gdzie dobro jest też zło. Ostatnio oglądam wciągające emocjonalnie filmy, takie które maksymalnie angażują, nie wychodzą z głowy, a nawet nie pozwalają zasnąć. Najnowsza produkcja Netflixa "Diabeł wcielony" (The Devil all the Time) to film, który generuje niepokój, wstręt, obrzydzenie i koszmar, to film który dosadnie ilustruje zło nie pozostawiając miejsca na nadzieję, rodzi pytania o sprawiedliwość, o moralność i jest przyczyną do dyskusji i spojrzenia na dobro, które aby przetrwać musi czerpać ze zła. 

poniedziałek, 14 września 2020

Quo vadis, Christopher Nolan?

Jestem po dwóch seansach najnowszego filmu Christophera Nolana "Tenet", filmu który od pojawienia się zwiastunu w maju był pod ogromną presją, gdyż miał zachęcić ludzi do powrotu do kin. Od trzech tygodni możemy go oglądać w kinach i pewnie koszty produkcji - 200 mln dolarów się zwrócą, ale zyski nie będą zbyt satysfakcjonujące. W tym wpisie podzielę się moimi odczuciami po dwóch seansach i opiszę to co wyszło a co nie. Na drugi seans wybrałam się, aby wyłapać to czego nie zrozumiałam za pierwszym razem, ale przede wszystkim dlatego, bo powrót do kina wydaje mi się zwyczajnie ekscytujący więc pójdę ile się da, bo kto wie co stanie się za kilka tygodni. Po pół roku biznes znów się kręci, a my wreszcie możemy usiąść na sali kinowej i delektować się obrazem, dźwiękiem, muzyką i jest to wspaniałe uczucie. Ta świadomość jest chyba ważniejsza niż jakość filmu "Tenet", coś w stylu tak bardzo tęskniłam za kinem, że pójdę na cokolwiek.


poniedziałek, 7 września 2020

Kierunek obłęd

Ostatni film Roberta Eggersa to opowieść o dwóch strażnikach latarni morskiej, którzy będąc w izolacji powoli popadają w obłęd albo jak woli reżyser: to film o tym, że nic dobrego nie wyjdzie z sytuacji, kiedy zamkniemy dwóch facetów w wielkim fallusie. Tyle z tego o czym jest fabuła filmu, ale jednocześnie "aż tyle", bo film ma drugie dno, drugą twarz, wręcz alter ego, fabuła jest pretekstem, aby stworzyć przypowieść o męskości nawiązując do... praktycznie wszystkich ważniejszych tekstów kultury, czyniąc to dzieło jednym z najciekawszych i najbardziej intrygujących filmów ostatniego roku. Od razu napiszę, że film bardzo, ale to bardzo mi się podoba - jego niejednoznaczność oraz symbolika napędza wyobraźnię pomagając wręcz rodzić się nowym szarym komórkom. To w moim odczuciu dzieło kompletne, które właściwie każdy zinterpretuje po swojemu, co czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym, wręcz poetyckim.

czwartek, 2 lipca 2020

Jaka piękna katastrofa

Filmy, które obejrzę bez chwili zastanowienia, to takie, gdzie rejon, miasto lub też kultura jakiegoś państwa stanowią główny element fabuły. Regularnie wracam do takich filmów jak "Pod słońcem Toskanii", "Dobry rok", "O północy w Paryżu", czy "Amelia", a jako fanka Islandii ubóstwiam wręcz "Sekretne życie Waltera Mitty". Najnowszy film Netflixa "Eurovision Song Contest: Historia Zespołu Fire Saga", którego akcja toczy się w zimnej Islandii, a główni bohaterowie walczą w konkursie... Eurowizji, tak jakby sprawia wrażenie historii w takim stylu, gdzie tradycje, w tym przypadku Islandii stanowią oś produkcji. Niby ładnie i kusząco jednak sam film, tak jak Eurowizja - tragikomiczna.